Święta spędzane w domu, w rodzinnej atmosferze. Miło, syto, bez zgrzytów. Wszyscy spokojni, najedzeni. Choinka w tym roku, z powodu swojego wyrośnięcia, jakaś taka... niezbyt choinkowa i foremna, ale ubierałam ją sama przez 3 godziny i jestem dumna. Prezenty też się podobały, ja dostałam od Lubego całą serię "Wiedźmina" - yay! Zapaliłam wreszcie moją świeczuszkę ozdobną, przez co mam klimacik w pokoju, a adwentowy stroik też już świeci się w całości. Wigilijna kolacja w tym roku u Babci, ale z tradycyjnie zastawionym stołem (czyli nie zabrakło moich ulubionych uszek, a i jeden dzwonek karpia zjadłam poraz pierwszy w całości!). Tato i Brat mieli założone swoje świąteczne i grające krawaty, umilali kolację, dopóki krawat Taty (z racji wieku baterii) zakwilił i zaprzestał działania.





fajne, ciekawe ujęcia :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam