Już kilka dni jestem w rodzinnym domu. Więc pokażę fragmenty młyna w Szprotawie, który zawsze troszkę mnie przerażał (dopiero dzisiaj zwróciłam uwagę na to jakie ogromne śruby ma w ścianach!), i mojego rodzinnego ogrodu. Oraz kawałek mnie. Zdjęcia takie jakieś. Robiłam aparatem Mamy, i mimo że uwielbiam jego SuperMakro, to nie potrafiłam bez instrukcji znaleźć opcji zmiany z 16:9, na normalny format zdjęcia. Dlatego tak "wąsko"... ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz