Jak zwykle na naszej drodze ciągle pojawiały się "zawalidrogi" i inne "padła", jak np. poniższa beczka/cysterna, wydobyta z ziemi i przewożona w inne miejsce. Można porównać jej średnicę patrząc na pana obok po stronie prawej.

Gdy dojechaliśmy obraliśmy kierunek: obiad, a następnie: plaża. Dzika plaża. Mało ludzi i spokój. Bardzo szerokie pasmo cieplutkiego piasku. Daleko, daleko port w Mrzeżynie.


Wszędobylskie motyle pojawiały się co rusz...


A gdy zrobiło się chłodno i nie dało się leżeć na plaży, zrobiliśmy wycieczkę do Świnoujścia. Jechaliśmy cały czas Wybrzeżem, w nieziemskich korkach, na końcu drogi nr 3 odkrywając, że wcale nie wiemy jak dostać się do DaGrasso na drugą stronę. A później odkryliśmy prom ;)

Na drugim brzegu widać trzymasztowiec polski Dar Młodzieży, który z okazyjnie przypłynął do Świnoujścia. Niestety dnia naszego pobytu był zamknięty dla zwiedzających - należy więc się wybrać do Gdyni, gdzie żaglowiec stacjonuje.


A gdy już dostaliśmy się na drugą stronę Świny, to DaGrasso ugościło nas solidną porcją najlepszych na świecie sosów.

Przy okazji mogliśmy też podziwiać flotę Świnoujścia na drugim przegu, i potężne statki.

I wspomniany wcześniej Dar Młodzieży.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przy punkcie widokowym na Wzgórzu Gosań. Warto było wspiąć się te 400m, chociaż dostaliśmy małej zadyszki. Dla takich widoków na Zatokę Pomorską i Morze Bałtyckie to częściej można pokonywać takie trasy. Było bardzo wysoko, a ludzie w dole malutcy. Zachodzące za chmury słońce tworzyło na wodzie fantastyczne plamy. Przez chwilę poczuliśmy się jak na Pacyfiku i egzotycznej wyspie. A motyle zastąpiła ważka.



I na koniec nieudolnie złożona przeze mnie panorama Zatoki Pomorskiej. Kilknąć, aby powiększyć :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz