Gdy przychodzi ciepełko letnich dni i wieczorów, z wielką chęcią siadam na dworze i rozkoszuję się smakiem codziennych potraw, które w takiej atmosferze są zupełnie inne, lepsze. Wykorzystując okazję, jaką była wczorajsza wizyta znajomych, upichciłam kilka smakołyków, m. in. zapiekankę makaronową, rogaliki z parówką i serkiem ziołowym, oraz nieodłączną towarzyszkę imprez - sałatkę gyros. Zapiekanka inspirowana była notką Zosi o
"zwyczajnym makaronie podanym w niezwyczajny sposób", z bloga Make Life Easier, ale składa się prawie z tego samego. Jest moim ostatnim spécialité de la maison. Nadal mieszkam "po studencku", ale staram się trochę urozmaicić ponury i stary stolik ogrodowy właścicieli. Wreszcie przydały się podkładki z Ikei, po trzech latach bezużyteczności! :)

Tak wyglądaly makaronowe gniazdka z przepisu Zosi, gdy robiłam je pierwszy raz. Później zmodyfikowałm przepis i robię je troszkę inaczej. A właściwie to na kilka różnych sposobów.

Zapikanka przed upieczeniem...

I trochę food porn...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz