środa, 28 września 2011

Arzberg i pakowanie

Wczoraj żegnałam się z moją ekipą, po dwunastogodzinnym ostatnim dniu pracy, na piwku w pubie. Okropnie mi było na koniec żal, i dopiero jak wracałam do domu zaczełam odczuwać nadchodzące zmiany. Najmilszym zaskoczeniem okazał się prezent od dziewczyn, miseczka i talerzyk Arzberga z linii Cambridge! Poczułam się jakbym miała drugie urodziny w tym roku! :) Dziękuję Wam Kochane za wszystko!


Co ważne, rozpoczęłam pakowanie. Tak nie mogłam się tego doczekać, ale patrzę ile tego jest, to aż mnie ściska z lenistwa, i mi się nie chce. Mój studencki pokój przez ostatnie dwa lata. Jeden kanapy się pozbyłam, pojechała do kogoś innego, też na wynajmowane mieszkanie.


I jak to zwykle ze mną bywa... Przeprowadzam się na początku października. Zawsze jest to najciekawszy miesiąc w całym roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz