Za każdym razem jak się przeprowadzam to zastanawiam się po co mi tyle rzeczy?! Same problemy później, żeby to wszystko zapakować, przewieźć, i co gorsza rozpakować i znów poukładać na półkach. Jednak każda próba wyrzucenia czegoś kończy się fiaskiem, ponieważ decyduję o niezbędności każdej z rzeczy. Spakowanie dwóch lat życia nie tylko mojego, ale i mojej drugiej połówki, okazało się nielada wyzwaniem. W sumie sam pokój zajął mi 12h. A została jeszcze kuchnia i łazienka, i kilka kartonów w które muszę się zmieścić. I taśma do zaklejania pudeł też jest na ukończeniu... Kto by się spodziewał? Lubię przeprowadzki, ale nie cierpię jednak pakowania!
Wczoraj wieczorem.

Dzisiaj o 14:00.


O 18:00...


I 21:00. Książki, ciuchy, i inne drobiazgi.
a mówiłam, że pakowanie to nie jest fajnie :D
OdpowiedzUsuń